WE KEEP THIS LOVE IN A PHOTOGRAPH


Cofnijmy się kilka lat wstecz....Chociaż nie mam tak dużo zdjęć z dzieciństwa, bo przepadły wraz z nagłą i niespodziewaną śmiercią starego komputera, za każdym razem kiedy otworzę album fotograficzny uśmiech pojawia się na mojej twarzy od razu. Widziałam te zdjęcia już tyle razy, wciąż się z nich śmieję, a czasem zauważam szczegóły, które wcześniej umykały mojej uwadze. Uwielbiam albumy, są tysiąc razy lepsze niż wszystkie najnowocześniejsze sposoby zapis. Żadna 'chmurka', dysk czy płyta nigdy nie zastąpi zdjęcia wywołanego u fotografa. 

Jaka byłam? Z opowieści mojej rodziny dowiedziałam się, że byłam niczym mały chłopiec. Na komunii mojej starszej siostry od razu po przyjściu z kościoła przebrałam się w dres i czapkę. Ja taka wśród całej rodziny ubranej w eleganckie stroje na zdjęciach bardzo, ale to bardzo się wyróżniałam. Jako że mój tatuś nigdy nie doczekał się męskiego potomka, postanowił pomóc mi w 'byciu chłopcem'. Fryzura na pazia, zero sukienek (jak już miałam ją na sobie to bardzo niechętnie), wygodne adidasy i biegać mogłam cały dzień. 
Co jeszcze? Pewnie nie jestem jedyna, która non stop sprzeczała się ze swoim starszym rodzeństwem. Nie było chyba tygodnia (a może nawet dnia), żeby na skórze mojej siostry nie pojawił się tzn. zegarek, czyli ślad po ugryzieniu. Zęby były moją jedyną bronią przed moją Kaką, z którą dziś uwielbiam się przytulać jak tylko wróci do domu. 
A no tak zapomniałam dodać o tym, jak bardzo kochałam swoje przytulanki. Na dwóch zdjęciach poniżej trzymam w rękach 2 ulubione - pomarańczowy miś, którego tata wygrał mi w parku rozrywki i króliczka w sukience. Zawsze dawałam im milion imion, więc nawet nie pamiętam już jak się nazywały. Jednak za każdym razem, gdy wyciągnę je z szafy przypominają mi się wszystkie wspomnienia, każda noc, burza czy po prostu zły dzień z nimi u mego boku. Powiem Wam nawet w sekrecie, że do dnia dzisiejszego śpię czasem z małym misiem, bo kto nie lubi się czasem do kogoś przytulić? 




26 października będę obchodzić swoje 17 urodziny. Ciągle słyszę od rodziny jak bardzo urosłam, jak to się zmieniłam od ostatniej ich wizyty oraz teksty o tabunach chłopaków, którzy 'niby' się za mną uganiają. To prawda, czas płynie a ja zmieniam się razem z nim, jednak gdzieś w środku nadal znajduję się ten mały, łobuzerski 'chłopczyk'.


DLA CIEKAWYCH: DNIA 19 CZERWCA POŻEGNAŁAM SIĘ Z HERIM-GIPSEM I POWOLI MOJA NOGA WRACA DO NORMY. DZIĘKUJĘ ZA MIŁE SŁOWA I WSPARCIE OD PRZYJACIÓŁ!

You May Also Like

5 komentarze

  1. Wpisujcie swoje blogi w naszym blogbooku! :)
    http://ddobinsta.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. super post kocham:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie czasem powspominać dzieciństwo :)
    Dużo zdrowia w związku z nogą! :)
    http://luuvmy.blogspot.com/2015/06/konkurs-ootd.html

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bardzo lubię przeglądać stare zdjęcia i patrzeć jak człowiek się zmienia, świetny post ;* pozdrawiam http://creamshine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię przeglądać stare zdjęcia! Ja to byłam wiecznie uśmiechnięta i kochałam moje miśki, wierzyłam, że mają duszę, dlatego co noc układałam je w rządku w łóżku (a było ich około 12 więc dla mnie nie pozostawało zbyt dużo miejsca), przykrywałam kocykiem i przytulałam wszystkie XDDDDD

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarz!